Leszek Papiernik
Dokument niesprzedawalny.
Bez obietnic. Bez nacisku.
Do czytania w ciszy.
Ta księga nie powstała po to, aby coś wyjaśnić.
Jeśli trafiłeś tutaj, być może nie szukasz już odpowiedzi. Być może szukasz miejsca, w którym nie trzeba niczego dodawać.
Punkt Zerowy nie jest ideą. Jest chwilą, w której przestaje się ciągnąć dalej to, co i tak jest już wystarczające.
Nie ma tu metody. Nie ma obietnicy zmiany. Nie ma programu naprawczego.
Jest tylko propozycja zatrzymania — na tyle krótkiego, by niczego nie zepsuć.
Jeśli chcesz iść dalej, idź. Jeśli chcesz się zatrzymać, to też jest w porządku.
Ten spis treści nie jest zobowiązaniem. Jest miejscem, w którym kolejne rozdziały mogą się pojawić, jeśli będą miały powód.
Punkt zerowy nie jest początkiem. Nie jest też końcem.
Jest momentem, w którym przestaje się dodawać kolejne warstwy do tego, co już istnieje.
Nie trzeba go osiągać. Nie trzeba do niego dążyć. Nie trzeba go rozumieć.
Pojawia się sam, gdy przestaje się naciskać.
Dla jednych będzie to chwila ciszy. Dla innych zmęczenie nadmiarem sensów. Dla jeszcze innych brak potrzeby dalszego tłumaczenia się przed sobą.
Punkt zerowy nie odpowiada na pytania. Sprawia, że część z nich przestaje być pilna.
Nie zmienia świata. Zmienia napięcie, z jakim świat jest trzymany.
Jeśli próbujesz go zatrzymać — zniknie.
Jeśli pozwolisz mu być — wystarczy.
Wystarczalność nie jest decyzją. Nie jest też celem, do którego należałoby zmierzać.
Pojawia się wtedy, gdy znika potrzeba, by coś jeszcze musiało się wydarzyć, żeby ten moment był w porządku.
Nie oznacza braku ruchu. Nie oznacza rezygnacji. Nie oznacza zamknięcia.
Oznacza brak napięcia, które mówiło: „to jeszcze nie to”.
Wystarczalność nie poprawia rzeczywistości. Zdejmuje z niej obowiązek, by była czymś innym, niż jest.
Dla jednych będzie to ulga. Dla innych niepokój — bo znika impuls, który pchał dalej.
Niczego nie trzeba zatrzymywać. Niczego nie trzeba przyspieszać.
Jeśli coś się wydarzy — wydarzy się. Jeśli nie — to też jest kompletne.
Wystarczalność nie mówi: „zostań”.
Mówi tylko: „nie musisz uciekać”.
Zatrzymanie nie jest czynnością. Nie jest też decyzją podjętą woli.
Nie da się go wykonać poprawnie ani niepoprawnie.
Pojawia się wtedy, gdy przestaje się regulować tempo — swoje albo świata.
Nie wymaga ciszy. Nie wymaga bezruchu. Nie wymaga zamkniętych oczu.
Może wydarzyć się w ruchu, w rozmowie, w środku dnia, bez żadnego znaku ostrzegawczego.
Zatrzymanie nie polega na tym, że nic się nie dzieje. Polega na tym, że nie trzeba już nadążać.
Na chwilę znika napięcie, które mówiło: „zaraz będzie za późno”.
Nic nie trzeba z tego brać. Niczego nie trzeba zapamiętywać.
Jeśli próbujesz je powtórzyć — oddala się.
Jeśli pozwolisz mu przejść — zostawia ślad.
Ten aneks nie jest potrzebny, aby księga była kompletna.
Został dodany, bo czasem po zatrzymaniu coś jeszcze pozostaje.
Nie jest to pytanie. Raczej echo pytania, które nie domaga się odpowiedzi.
Jeśli masz wrażenie, że czegoś tu brakuje — możliwe, że właśnie tego nie należało dopisywać.
Punkt zerowy nie zamyka narracji. On ją rozluźnia.
Dzięki temu można wrócić do rzeczy zwyczajnych bez potrzeby, by były nośnikiem sensu.
Jeśli coś z tej księgi zostanie z tobą, niech będzie to lekkość, a nie treść.
Ten aneks nie jest końcem.
Jest miejscem, w którym końce przestają być potrzebne.